Press "Enter" to skip to content

Odpowiedź prelegenta na komentarz użytkownika „chrystusowiec” z portalu gloria.tv

Komentarz (oryginalny, przytoczony w całości za https://gloria.tv/video/r1AWL4SWMNgc1is3aGiGBfwze):

Czcigodny Sługa Boży August Hlond jako Prymas Polski nadał Towarzystwu Chrystusowemu zadanie uczyć po polsku umiłowania Mszy świętej i to się dzieje do dziś. Zob. www.msza.tchr.org „Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie” J 4,24 Ta godzina nadeszła i już jest. Stary Testament spełnił się w Nowym Testamencie. Msza święta to nie jest jakaś rzecz, lecz Bóg-Człowiek w Jednej Osobie Słowa Wcielonego. „Sobór Trydencki” jest dla niektórych kapłanów jak „Prawo Mojżeszowe” dla Annasza i Kajfasza: „My mamy „Prawo” i według „Prawa” powinien On(Jezus Chrystus) umrzeć.” Miejmy wiarę i strzeżmy się, aby przez takie konferencje o Mszy świętej nie służyć przeciwnikowi naszego zbawienia. Więcej w casimir.kuczaj.free.fr/…/index.htm

Odpowiedź:

Cieszę się bardzo, że do konferencji odniósł się, jeśli dobrze rozumiem
– Kapłan (brak podpisu, ale profil prowadzi do strony autorskiej, stąd
wnioskuję, że autorem wpisu jest Szanowny Ksiądz Kazimierz Kuczaj TChr).

Niestety, wypowiedź Księdza jest mało precyzyjną i jeśli wolno mi to tak
nazwać, pretensjonalną – przy jednoczesnym braku rzetelnej polemiki.

Choć generalnie nie planowałem odpowiadać na zarzuty (czy raczej, próby
zarzutów), które pozbawione są merytorycznych podstaw, poczynię pewien
wyjątek, właśnie ze względu na to, że do wykładu odniósł się Kapłan
(przy okazji wywołując, z niejasnych dla mnie powodów, swoich współbraci
Kapłanów).
Ponieważ jednak Ksiądz przedstawił swoją opinię publicznie, również w
sposób publiczny zmuszony jestem dać odpowiedź, publikując poniższy list.


15.10.2019, w Święto Świętej Teresy z Avila

Czcigodny Księże Kazimierzu,

Patronka dzisiejszego dnia, Święta Teresa z Avila, miała powiedzieć: „Za
każdą prawdę zapisaną w Piśmie św., za każdy artykuł wiary, owszem za
każdą najmniejszą ceremonię kościelną gotowa jestem śmierć ponieść”.

Taka była waga w oczach Świętej ceremonii kościelnych! Oczywiście,
niewątpliwie należy rozróżniać prawdy wiary od obrzędów liturgicznych,
nie należy ich jednak bezwzględnie rozdzielać ani sobie przeciwstawiać,
są bowiem one ściśle związane o czym mówi starożytna zasada lex orandi –
lex credendi. Istotnie, określając czym jest Tradycja, inny wielki
Święty, papież Pius X w katechizmie poucza: „Nauczanie Tradycji zawarte
jest przede wszystkim w dekretach soborów, w pismach świętych Ojców
Kościoła, w dokumentach Stolicy Apostolskiej, a także w słowach i
obrzędach świętej liturgii katolickiej.”

Był Ksiądz łaskaw odnieść się do wykładu krótko znanego jako „Złote Gody
Novus Ordo” wygłoszonego przeze mnie na Konferencji „Kościół Katolicki w
czasach zamętu, elementy, diagnozy i remedia”.

Proszę wybaczyć, że powiem wprost, licząc, że doczyta Ksiądz do końca:
Z przykrością zmuszony jestem stwierdzić, że Szanownego Księdza
wypowiedź jest dezinformacją (nie zakładam, Broń Boże, złej woli!), gdyż
miesza różne rzeczywistości, porządki i pojęcia.

Ale po kolei. Powołuje się Ksiądz na cytat z J 4,24, z pewną manierą
dawania miejsca jedynie Pismu Św. wraz z pominięciem (względnie: z pewną
nonszalancją wobec – o tym za moment) dokumentów Magisterium Kościoła.

Przyjrzyjmy się oddawaniu czci „w Duchu i prawdzie”, na które
przytaczając cytat z Pisma św. Ksiądz się powołuje. Otóż jaka jest owa
cześć? Jest to cześć właśnie katolicka. Żadna inna. Jakiekolwiek jej
zanieczyszczenie błędem czy czymkolwiek co do herezji prowadzi jest
właśnie sprzeniewierzeniem się prawdzie. Nie łudźmy się więc, skoro Panu
Bogu nie podoba się protestantyzm, to i nie podoba mu się
protestantyzacja Mszy Świętej.

Dalej Ksiądz pisze:
„Msza święta to nie jest jakaś rzecz, lecz Bóg-Człowiek w Jednej Osobie
Słowa Wcielonego.” Pomińmy, że na konferencji nikt nie wygłaszał opinii
jakoby Msza Święta to była „jakaś rzecz”. Co do pojęć. Msza Św. w swej
istocie jest Ofiarą. Niezbyt precyzyjnym jest więc mówienie, że „Msza to
(…) Bóg-Człowiek”. W sensie ścisłym można to powiedzieć oczywiście o
sakramencie Eucharystii, którego w tej wypowiedzi Ksiądz zdaje się nie
rozróżniać od Mszy Św. (Eucharystia jest owocem Ofiary Mszy św.).
Owszem, Ofiarującym jest Bóg-Człowiek, i ofiaruje samego Siebie. I w
takim sensie można powiedzieć, że Msza św. to Bóg-Człowiek. Jednak
istotą jest FAKT SKŁADANIA OFIARY. Nie należy więc mieszać
rzeczywistości Ofiary z rzeczywistą Obecnością – obie prawdziwe, lecz w
różnych kategoriach.

Dobrze jednak, że sprawa ta została poruszona. Zaznaczając te konieczne
rozróżnienia, skoro w tej świętej rzeczywistości mamy do czynienia z
Bogiem samym, koniecznie należy zadbać o to, by Bogu składać
najdoskonalszą cześć – w Duchu i prawdzie, właśnie.
Pytanie więc, czy ryt Novus Ordo [zwracam uwagę, że przedstawiona na
moim wykładzie krytyka nie tyczy się Mszy Świętej, ale nowo utworzonego
RYTU – ważne rozróżnienie] wraz z problemami, które obszernie w
wykładzie zarysowałem, jest tak samo jak ryt tradycyjny godnym, by
stanowić oprawę tego najcenniejszego z klejnotów jakim jest Msza Święta?

Jeśli jest, proszę o argumenty, bo argumenty przeciwne szeroko
przedstawiłem w formie FAKTÓW. Jeśli zaś ryt Novus Ordo nie jest tak
godnym czy tak doskonałym jak ryt Mszy Wszechczasów, to pojawia się
pytanie: dlaczego, mając tego świadomość (choć zapewne marginalną),
kapłani w tymże rycie ważą się odprawiać? Bogu należy składać Ofiarę
czystą, najdoskonalszą, bez żadnej skazy.
To poważna kwestia, zarówno sumienia kapłana, jak i uczestniczących
wiernych. To są sprawy wielkiej wagi i dyskusja na temat nie powinna
przybierać nieprzystającej formy pisanych naprędce opryskliwych komentarzy.

Sprawa kolejna. Pisze Ksiądz, że:
„Sobór Trydencki” jest dla niektórych kapłanów jak „Prawo Mojżeszowe”
dla Annasza i Kajfasza: „My mamy „Prawo” i według „Prawa” powinien
On(Jezus Chrystus) umrzeć.” ‚

Porównywanie czcigodnych, świętych, nieomylnych i nieodwołalnych uchwał
Soboru Trydenckiego tyczących wiary do Prawa Mojżeszowego
przedstawionego w kontekście suchej litery prawa egzekwowanej przez
faryzeuszów jest zupełnie nie na miejscu.

Otóż wypada przypomnieć, że to właśnie Sobór Trydencki najdokładniej
wyłożył zobowiązującą wszystkich katolików (i to na wieki) naukę o
Ofierze Mszy Świętej. Zdefiniował dogmatycznie cały szereg objawionych
Prawd, poglądy im przeciwne obkładając klątwą (karą wykluczenia z
Kościoła). To sprawy poważne, a zarazem odnoszące się do samych
fundamentów katolickiej wiary.

Jeśli ktoś tego nie wie / nie rozumie, nie powinien wypowiadać się na
temat Mszy Świętej i Soboru Trydenckiego. Oczywiście, nie posądzałbym
Księdza, żeby Ksiądz tego nie wiedział. Przyznam więc, że zachodzę w
głowę jak mógł Szanowny Ksiądz taką opinię wygłosić. Jeśli traktuje
Ksiądz „Sobór Trydencki” (nie wiem dlaczego pisze Ksiądz tę nazwę w
cudzysłowie) jako wyraz przesadnego rygoryzmu, z którego należy jedynie
wydobyć „ducha” prawa, podkreślam, że prezentowana na wykładzie teologia
Mszy świętej, pochodząca właśnie z Soboru Trydenckiego, jest kwestią
DOKTRYNY, a nie dyscypliny z natury swojej podlegającej zmianom. Krótko:
jest to porządek doktrynalny, a nie porządek pozytywno-prawny.

Oskarżanie, że różne osoby, w tym i, a zwłaszcza – Księdza współbracia
kapłani – są związani nauką Soboru Trydenckiego jest co najmniej
szokujące, choć jest typowym zjawiskiem dla „katolicyzmu posoborowego”
luźno traktującego zalecenia Kościoła (względnie nie rozróżniającego o
czym mowa) nierzadko szukającego usprawiedliwienia własnego
niefrasobliwego podejścia poprzez zarzucenie innym rzekomego faryzeizmu.
Tym bardziej skonsternowany więc jestem Szanownego Księdza wypowiedzią.

Niestety, na tym Ksiądz nie poprzestał. W kontekście całości wypowiedzi
wraz z nawoływaniem: „strzeżmy się, aby przez takie konferencje o Mszy
świętej nie służyć przeciwnikowi naszego zbawienia” pojawia się
oczywiste pytanie, czy przypadkiem nie zdaje się Ksiądz suponować jakoby
konferencja miała właśnie służyć „przeciwnikowi naszego zbawienia”. To
daleko idąca ocena. Wypada, aby wydając takie sądy, poprzeć je chociaż
jakimiś merytorycznymi argumentami.

Spoglądając na Księdza stronę internetową, którą łaskaw był Ksiądz
zareklamować w swoim komentarzu, zauważyłem, że jest Ksiądz autorem
pokaźnego opracowania nt. Mszy Świętej. Tym bardziej więc jestem
zdziwiony Księdza postawą. Jeśli gdzieś w moim wykładzie są jakieś
błędy, proszę je wskazać (poprawię!), oczywiście z powołaniem się na
Magisterium, względnie uznane źródła o charakterze liturgicznym SPRZED
tzw. Soboru Watykańskiego Drugiego, bo sednem sporu jest właśnie szereg
zmian i ‚reform’ wprowadzonych w związku z Vaticanum II, łącznie z pewną
zmianą mentalności liturgicznej i jak się wydaje, zmianami w samym
pojmowaniu doktryny Mszy Świętej.

Odniosę się jeszcze do pierwszej sprawy, którą Ksiądz w komentarzu
przedstawił. Pisze Ksiądz: „Czcigodny Sługa Boży August Hlond jako
Prymas Polski nadał Towarzystwu Chrystusowemu zadanie uczyć po polsku
umiłowania Mszy świętej i to się dzieje do dziś.”
Pytanie proste. W jakim rycie odprawiał Czcigodny Sługa Boży?
Proste pytanie, prosta odpowiedź. Kontekst historyczny nie ma tu
znaczenia (Kardynał Hlond zmarł przed Soborem). Nie możemy wyrokować,
jak by postąpił w obliczu soborowej zawieruchy. Czy byłby wierny Mszy
Wszechczasów? Czy raczej opowiedziałby się za ślepym posłuszeństwem i
„wiernością” biurokratom produkującym ryty, nawet jeśli działo się to za
aprobatą Pawła VI? Powtórzę: nie wiemy, co by zrobił. Pytanie za to do
każdego Kapłana, w tym i oczywiście do Księdza. Którą drogę Ksiądz
wybiera, i jakie stoją za tym motywacje?

I sprawa ostania. W komentarzu promuje Ksiądz (link: www.msza.tchr.org)
pismo wydawane przez Księdza zgromadzenie. Jeśli linia pisma (choć
naturalnie odmienna od przedrewolucyjnej) ma charakter rzeczowy, i nie
obcy jest jej klimat dialogu wraz z otwartością na inne punkty widzenia,
dlaczego by nie podjąć tematu tradycyjnego rytu Mszy Św. i uczciwego
zmierzenia się z tzw. „reformami”? Może warto byłoby na łamach pisma dać
głos Kapłanom ortodoksyjnym, wiernym Tradycji, takich co przed Bogiem
podjęli decyzje poważne i wierni są wyłącznie tradycyjnym rytom
sakramentów? Są tacy Kapłani w Polsce, choć niestety niewielu. Napomknę,
że należy do nich salezjanin (z tego samego zgromadzenia co kard.
Hlond!) Ksiądz Jacek Bałemba SDB, wygłaszający wykład na tej samej
konferencji, do której Szanowny Ksiądz się odniósł. Wykład warto
wysłuchać. Kierowany zwłaszcza do Kapłanów.

Zdaję sobie sprawę o trudnej problematyce w którą w ten czy inny sposób
jesteśmy zaangażowani. Mam nadzieję, że przyjmie Ksiądz mój list
życzliwie, nawet jeśli stanowisko w nim reprezentowane odmienne jest od
stanowiska Księdza.

Zapewniam o pamięci w modlitwie,

Michał Rzepka