Press "Enter" to skip to content

Jeszcze o środzie popielcowej

 

 

W Środę Popielcową, jako w pierwszy dzień czterdziestodniowego postu, w pierwiastkowym Kościele grzesznicy, pragnący wrócić do Boga, wypłacić się Jego sprawiedliwości, i zyskać łaskę, rozpoczynali publiczną pokutę. Biskup jako pasterz w towarzystwie duchowieństwa przyjmował ich do tych świętych ćwiczeń przez odmawianie nad nimi pewnych modlitw, kładzenie rąk i posypanie ich głów popiołem. Stąd to pozostał w Kościele zwyczaj posypywania w tym dniu popiołem głów wszystkich wiernych, na znak żeśmy wszyscy grzesznicy potrzebujący pokuty i usprawiedliwienia. Przez ten znak podpadający pod zmysły, poświęcamy Bogu nasze serca i uczynkiem ślubujemy, że czas ten na całym świecie katolickim na pokutę przeznaczony, rzeczywiście obrócimy na pokutę, umartwienie ciała, i poskromienie jego pożądliwości. Ta więc ceremonia nie jest próżną i bez znaczenia, lecz właściwie rękojmią i pieczęcią naszego jawnego wyznania, żeśmy grzesznicy, że żałujemy za grzechy, czujemy potrzebę poprawy życia; następnie jest godłem ścisłego zobowiązania się do ostrej i surowej pokuty, na usprawiedliwienie się i zyskanie miłosierdzia.

Dawniej prawie we wszystkich kościołach w Środę Popielcową, na znak żałoby, z okazji dorocznej pamiątki cierpień Jezusa Chrystusa, podjętych dla naszego zbawienia, osłaniano Ołtarze na cały post szarą zasłoną, aby przykrywszy wszelką ozdobę Ołtarzy, sam widok smutku w kościele przemawiał do serca tam wchodzących wiernych, że w świątyni żałoba; a tem samem przejmował je żalem i skruchą, czyli duchem prawdziwej pokuty, wśród której wznosząc oczy na wizerunek Ukrzyżowanego, na zasłonie zawieszony, bez wątpienia wzbudzi się nadzieja dostąpienia miłosierdzia Boskiego przez zasługi umierającego za nas na Krzyżu Zbawiciela.

Modlitwa na dzień Popielca.

Pamiętaj, człowiecze, że proch jesteś, i w proch się obrócisz: tak Kościół, święta Matka nasza, zaleca śmierci pamięć. Pamiętajże i na to każdego momentu, iż w inszą musisz się przenieść krainę, nigdy stamtąd żadnego nie spodziewając się powrotu. Straszny to ten dzień będzie, na którego początku, z rana żyć, a w wieczór żywota twego dokończyć musisz: śmierć bowiem dla ciebie pewna jest; o godzinie zaś jej, żadnej nie masz pewności: na zachodzie słońce obaczysz, a na poranku nie przyjdzie ci do widzenia wschodu. O gdybyś każdego wieczora, niżeli snem zamrużone mieć będziesz oczy, kiedy się na łóżku uspokoisz, złożywszy na piersi ręce swoje, to w mocnej u siebie miał uwadze, że w krótkim czasie tak w grobie moim zostanę położony. O Boże mój, który wiesz o tem najlepiej jak dotąd byłem zaślepiony, nie mając pamięci, że śmierć nieprzewidzianemi na mnie czuwa drogami! Proszę Cię, Panie, racz przedłużyć jaki moment życia mojego, abym jak najlepiej mógł przysposobić się do dobrej śmierci. Wspomóż mnie, Boże, najskuteczniejszą łaską Twoją, abym mężnie dostateczną świata tego pogardziwszy próżnością, wiekuistej szukał i pożądał chwały, Amen.

(Wyjęte z modlitewnika: Laudetur Iesus Christus Wydanie NOWE GERARDINUM 2024 r.)

Mission News Theme by Compete Themes.