Codziennie otrzymujemy od znajomych różne wiadomości na komórkę, które najczęściej mają nas zająć tym czy tamtym tematem. Karmimy duszę często trwogą, bo przeważnie są to kolejne niedobre wiadomości.
Można tak do śmierci szukać i trwożyć się, ale wtedy będzie już za późno, bo gdybyśmy w ten sposób zapomnieli o swojej duszy to będąc blisko już śmierci, łatwo nas zły duch wciągnie w rozpacz…
Doskonale obrazuje to wstęp w tej pokornej książeczce…którą warto przeczytać całą, a także dać komuś na prezent.

https://gerardinum.pl/s,429,leki-na-strachy-smiertelne-reprint-1863-r..html
Być dodać z żartem, można go i sprezentować każemu znanemu nam masonowi, bo i jego ten trudny obowiązek przecież czeka. Śmierć wyrównuje każdą nierówność.
A dla dusz pokornych, niech to będzie na ich pożytek. Już niedługo zaśpiewamy Venite Adoremus…a gdzie będziemy śpiewać pieśni po naszej śmierci? Kto nas dziś uczy jak się do niej przygotować? Czerpmy wiedzę z starych książek i to reprintów, a więc pozycji, które na pewno zawierają autentyczną naukę katolicką.
