1.
Kazanie na IV Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego, 6.07.2025
Lekcja: Rz 8, 18-23
Ewangelia: Łk 5, 1-11
Oratorium Rzymskokatolickie Św. Rodziny, Bydgoszcz
Msza Św. w rycie rzymskim
X. Dariusz Kowalczyk SDB
2.
Kazanie na IV Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego, 6.07.2025
Lekcja: Rz 8, 18-23
Ewangelia: Łk 5, 1-11
Bądźmy ludźmi bogobojnymi. Prowadźmy życie bogobojne! Kto tutaj przychodzi, przychodzi na Mszę Świętą i na Różaniec!
Oratorium Rzymskokatolickie św. Józefa, Wrocław
Msza Święta w rycie rzymskim
X. Jacek Bałemba SDB
3.
6 lipca 2025
IV Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego
Oktawa Uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła
+ + +
[Lekcja] (Rom VIII, 18) Fratres: Exístimo, quod non sunt condígnæ passiónes hujus témporis ad futúram glóriam, quæ revelábitur in nobis.
(1931) Bracia: Sądzę, że strapienia tego czasu niniejszego nie są godne przyszłej chwały, która się w nas objawi.
(1962) Bracia: Sądzę, że utrapień czasu niniejszego ani porównać nie można z przyszłą chwałą, która się w nas objawi.
+ + +
Kilka słów wstępu. Przez ostatnie trzy lata, w ramach niedzielnych i świątecznych homilii głoszonych przez piszącego te słowa, omawialiśmy – wpierw, jeszcze na Krakowskiej – mszalne Ewangelie, z pomocą św. Antoniego z Padwy. Po rocznym kompletnym cyklu, podjęliśmy – już w oratoriach Katolickiego Ruchu Oporu – komentarze do mszalnego Introitu, z pomocą św. Augustyna z Hippony. Rok temu, kontynuując starania, by rozumieć lepiej i głębiej teksty Mszy Świętych, zajęliśmy się słowami Offertorium, również z pomocą tegoż Ojca Kościoła. Dziś, zaczynamy kolejny nowy cykl naszych niedzielnych i świątecznych rozważań. Niejako do kompletu, będziemy poznawać przez najbliższe miesiące sens mszalnych Lekcji, a przynajmniej ich wybranych zdań. Naszym nauczycielem będzie inny Ojciec Kościoła, tym razem ze Wschodu, św. Jan Chryzostom, u nas zwany Złotoustym. Niezrównany kaznodzieja i wybitny patriarcha Konstantynopola, który trudził się nad przywróceniem i zachowaniem w Kościele ładu doktrynalnego i moralnego. Jak komentują potomni, „zamiatał schody od góry”, czyli robił porządki w Kościele zaczynając od biskupów i księży, a w państwie od cesarza i cesarzowej.
+ + +
„W tym, co było wspomniane wcześniej, wymaga od człowieka duchowego skorygowania jego [grzesznych] nawyków, tam gdzie mówi: «Nie jesteście dłużnikami ciała, aby żyć według ciała»; co znaczy, że taki człowiek, na przykład, powinien być ponad pożądaniem, gniewem, pieniędzmi, próżnością, niechęcią. Tutaj natomiast, przypomniawszy o całym darze, zarówno już danym jak i przyszłym, podniósłszy człowieka wysoko przez nadzieje, i umieściwszy go blisko Chrystusa, i pokazawszy go jako współdziedzica Jednorodzonego, prowadzi go teraz z ufnością aż po [zewnętrzne] niebezpieczeństwa. Bo przezwyciężenie złych uczuć w nas samych nie równa się znoszeniu [zewnętrznych] prób, plag, głodu, grabieży, więzów, łańcuchów czy wycierpieniu egzekucji. Bo te wszystkie ostatnie wymagają o wiele bardziej szlachetnego i energicznego ducha. I zauważ, jak w tym względzie od razu uspokaja on i rozbudza ducha walczących. Bo po tym, jak pokazał, że nagrody są większe niż trudy, z jednej strony namawia walczących do większych wysiłków, a z drugiej nie pozwala im unosić się, jako tym, którzy są wciąż prześcignięci [przez Pana w Jego] odpłacie koroną za ich trudy.”
św. Jan Chryzostom (347 – 407)
XIV Homilia na List do Rzymian
+ + +
Dwojaka praca czeka duszę katolicką w tym życiu, i w dwóch kierunkach musi ona podejmować walkę. Wpierw wewnętrznie, ma się wznosić ponad to, co grzeszne i cielesne w niej samej. Ma się wyzbywać swych złych nawyków i wad. Ma pracować nad sobą. Nadto, ma podjąć trudy znoszenia i ścierpienia wszelkich niebezpieczeństw i przeciwności zewnętrznych. Taki los duszy katolickiej – walka ze sobą, w sobie samym, i walka ze światem dookoła.
I co więcej na ten temat pisze św. Paweł Apostoł, a rozwija Ojciec Kościoła? Otóż do tej walki zewnętrznej trzeba w istocie więcej ducha, i bardziej szlachetnego ducha, niż do walki wewnętrznej. Taka dusza bardziej szlachetna w walce ze światem, to dusza uszlachetniona właśnie walką wewnętrzną ze swoimi wadami i słabościami. Trzeba nam walczyć na zewnątrz, ale już z jakimś wewnętrznym dorobkiem. Bo wiemy, że gdybyśmy przystąpili do ratowania świata, a sami byli na drodze do zguby, to nie będzie to miało żadnego większego sensu. I będzie śmiesznie.
Zauważmy, że w różnych niby-tradycyjnych asocjacjach i bractwach, bardziej spolegliwych wobec apostatów, wmawia się duszom, żeby się zajęły pracą nad sobą tylko, a resztą – tym co się dzieje w Rzymie i na świecie – się nie interesowały. A Ojciec Kościoła nas poucza, że mamy mieć dwa kierunki zainteresowania i walki: mikro nasz wewnętrzny, i zewnętrzny w makro skali Kościoła i świata. Bo jak się nie interesować tym, z czym mamy toczyć szlachetny bój? Jak ratować Kościół, nie interesując się tym, co się w nim dzieje? Jak powstrzymać ruinę Rzymu, nie mając o tej ruinie bladego pojęcia? Jak walczyć, i to zwycięsko, zamykając w tej walce swoje oczy i uszy?
Odnotujmy też, że w tekście Lekcji w języku łacińskim, użyte są dwa pojęcia, które jednoznacznie kojarzą sprawę z Chrystusem: «passiones» i «gloria». Nasze trudy i cierpienia w tej szlachetnej walce to udział w Pasji Pana Jezusa, a nagrodą za nie będzie udział w Jego chwale. Te «passiones», czyli nasze cierpienia, są jednak przetłumaczone jako strapienia, by zachować właściwą ich skalę, i byśmy się nie unosili w tych naszych trudach, bo to jednak są głównie strapienia i zmartwienia. Jeszcze nas nikt nie biczuje rzymskimi flagrum z haczykami, ani do krzyża stępionymi gwoźdźmi nie przybija….
Więcej na Mszach Świętych w naszych oratoriach i kaplicach.
Zapraszamy serdecznie!
Błogosławionej niedzieli!
Z Panem Bogiem!
x. Włodzimierz Małota CM


