1.
Kazanie na V Niedzielę po Wielkanocy, 25.05.2025
Lekcja: Jk 1, 22-27
Ewangelia: J 16, 23-30
Oratorium Rzymskokatolickie Św. Rodziny, Bydgoszcz
Msza Św. w rycie rzymskim
X. Dariusz Kowalczyk SDB
2.
Kazanie na V Niedzielę po Wielkanocy, 25.05.2025
Przez Ojczyznę ziemską do Ojczyzny niebieskiej!
Kto by popierał i oddawał głos na kandydata, który deklaruje liberalizację prawa umożliwiającego zabijanie dzieci przed urodzeniem, współdziała w złu i popełnia grzech śmiertelny.
Oratorium Rzymskokatolickie św. Józefa, Wrocław
Msza Święta w rycie rzymskim
X. Jacek Bałemba SDB
3.
25 maja 2025
Piąta Niedziela po Wielkiejnocy
Wspomnienie św. Grzegorza VII, Papieża i Wyznawcy
+ + +
[Offertorium]
(Ps 65, 8-9. 20.) Benedícite, gentes, Dóminum, Deum nostrum, et obaudíte vocem laudis ejus: qui pósuit ánimam meam ad vitam, et non dedit commovéri pedes meos: benedíctus Dóminus, qui non amóvit deprecatiónem meam et misericórdiam suam a me, allelúja.
[1931]
( ) Błogosławcie narody Pana Boga naszego, i sławcie głośno chwałę Jego: ożywił on duszę moją, a nie dał się zachwiać nodze mojej: błogosławiony Bóg, który nie odrzucił modlitwy mojej i miłosierdzia swego odemnie, alleluja.
[1962]
( ) Błogosławcie, ludy, naszemu Bogu i sławę Jego chwały rozgłoście, bo On dał duszy naszej życie, a nodze naszej nie dał się powinąć. Błogosławiony Bóg, co nie odepchnął mej prośby i nie oddalił ode mnie miłosierdzia Swego, alleluja.
+ + +
„65, 24. «Błogosławiony Bóg mój, który nie odsunął modlitwy mojej ani miłosierdzia swego ode mnie». Zdanie to czerpie znaczenie z tego miejsca, gdzie powiedział: «Przyjdźcie, posłuchajcie wszyscy, a opowiem wam, którzy boicie się Boga, jak wielkie rzeczy uczynił mojej duszy» (Ps 65, 16). Powiedział to, o czym słyszeliście, a pod koniec taki wyciągnął wniosek: «Błogosławiony Bóg mój, który nie odsunął modlitwy mojej ani miłosierdzia swego ode mnie». W ten bowiem sposób przemawiający doszedł do zmartwychwstania, w którym również i przez nadzieję i my jesteśmy. Co więcej, jesteśmy my, i to jest nasz głos. Zatem dokąd jesteśmy tu na ziemi, prośmy o to Boga, ażeby nie odsuwał od nas błagania naszego i miłosierdzia swego. To znaczy, żebyśmy wytrwale się modlili i żeby nieustannie litował się nad nami. Wielu bowiem ustaje na modlitwie. Na początku swojego nawrócenia modlą się gorąco, później opieszale, następnie ozięble, wreszcie niedbale. [Wydaje im się, że] Są niejako bezpieczni. [Tymczasem] Nieprzyjaciel czuwa, ty śpisz. Sam Pan w Ewangelii nakazał: «trzeba zawsze się modlić, a nie ustawać» (Łk 18, 1). […] Zatem nie ustajmy w modlitwie. Ten, który ma ją wysłuchać, chociaż odkłada, nie zawiedzie. Pewnymi będąc spełnienia jego obietnicy nie ustajemy w modlitwie. To jest również skutkiem jego dobrodziejstwa. Dlatego powiedział: «Błogosławiony Bóg mój, który nie odsunął modlitwy mojej ani miłosierdzia swego ode mnie». Skoro przekonasz się, że twoje błaganie nie zostanie odsunięte, bądź pewny, że nie zostało odsunięte od ciebie jego miłosierdzie.”
św. Augustyn z Hippony (354 – 430)
Enarratio in Psalmum LXV, 24.
+ + +
Zacznijmy od tego, że z pomocą łaski Bożej i za Bożym natchnieniem trafiliśmy jakoś dobrze z intencją modlitwy w naszych Różach Różańcowych. O co bowiem modlimy się od Wielkanocy? O wzrost w naszej codziennej pobożności i gorliwości. Czyli o to, byśmy nie ustali w modlitwie. Czyli o to, byśmy jeśli nawet nie dodajemy już nic więcej, to chociaż to, co już Panu Bogu ofiarujemy, ofiarowali Mu z jeszcze większym oddaniem. Bo jeśli Pan Bóg ma nie odsuwać naszego błagania, a w odpowiedzi na nie i swego miłosierdzia od nas, to wpierw musimy Mu to błaganie przedstawić, i musi to być błaganie. Bła-ga-nie.
I o tym właśnie jest ten werset Psalmu 65. I o niczym innym nie może być też jego Objaśnienie przez Ojca Kościoła. Właśnie o gorliwości w modlitwie. I od razu zadajmy pytanie: czy ta kwestia dotyczy w ogóle wiernych Tradycji katolickiej? Dotyczy. I to bardzo. Choć wielu takim wiernym może się wydawać, że ich nie dotyczy. I właśnie tych dotyczy najbardziej. Bo w Tradycji też dusze wpierw słabną w pobożności, by potem upaść w wierze. I na koniec od Tradycji się odwrócić. I skończyć jak ten pies i świnia, o których pisał sam św. Piotra Apostoł (2 P 2, 22).
Czy nie brak – i może trzeba napisać ‘brak było’ w czasie przeszłym, bo ich już nie ma – w Tradycji takich dusz, które wpierw modliły się „gorąco, później opieszale, następnie ozięble, wreszcie niedbale”? A na koniec w ogóle przestały się z Tradycją modlić? Nie było i nie ma takich dusz, które uciekły z religii odwrotnej, bo im przeszkadzał brak pobożności jej księży, a pociągała je pobożność księży Tradycji, by po jakimś czasie skończyć z powrotem w religii odwrotnej, bo im pobożność [niektórych] księży Tradycji jednak zaczęła przeszkadzać? Nie brak w Tradycji takich dusz, które napiętnują niechlujne odprawianie nowej mszy, ale odpowiada im niechlujne odprawianie Mszy tradycyjnej? Nie brak w Tradycji takich dusz, które krzywią się na śpieszących się celebransów nowej mszy, ale ekspresowi celebransi Mszy tradycyjnej są dla nich ideałem? To niechlujność, pośpiech i brak rewerencji w fałszywej religii jest obrazą boską, a w prawdziwej religii ma być cnotą? Jakim cudem??
Nie brak w Tradycji i takich dusz, które [snobistycznie] skupują i kolekcjonują stare modlitewniki, ale już gdyby ich ksiądz wziął i chciał odmówić z któregoś z nich, którąś z tych pobożnych modlitw, to się okaże, że im ta modlitwa jednak przeszkadza, bo się śpieszą do pracy, albo mają daleko do domu. Ojciec Kościoła robi dzisiaj mocny rachunek sumienia tym wszystkim duszom katolickim tradycyjnym, które nazbierały takich modlitewników, i starych i reprintów, i się nimi ‘delektują’, bez używania ich. Bo są takie dusze niby tradycyjne, które lubią o nich mówić, ale jakoś nie lubią ich czytać.
I na koniec oczywiste i fundamentalne wnioski tudzież pryncypia. [Primo] Wytrwanie w wierze zależy od wytrwania w pobożności. Katechizmy katolickie – te stare, co nam się podoba je mieć, a nie zawsze czytać – pouczają nas, że łaska Boża jest nam udzielana przez Sakramenty, sakramentalia i modlitwę. Mniej tych trzech w naszym życiu oznacza mniej łaski. Mniej łaski oznacza więcej grzechu, czyli to coś z tym psem i świnią. [Secundo] Czasami, ale nie zawsze, trochę więcej pobożności oznacza trochę więcej czasu na modlitwę czy jakąś celebrację. Bo chcąc się pomodlić za kogoś jeszcze, kto nas prosił o modlitwę albo komu jesteśmy ją winni, to samo wspomnienie tej osoby – czy ustami czy myślami – oznacza jednak parę sekund, a może i jakąś minutę więcej na kolanach. I po prostu, nie da się inaczej. [Tertio] Obiektywnie złe rzeczy są złe wszędzie i zawsze. Brak pobożności jest zły w fałszywej religii i jest zły w prawdziwej. Pośpiech w celebracji obciąża winą celebransów nowych rzeczy i starych. Ślepe i tępe tłamszenie ludowej pobożności wiernych – ich śpiewów, modlitw i nabożeństw – zabiło katolicyzm w niejednym novusowym zakątku świata, i zabije w każdym tradycyjnym zakątku, gdzie zapanuje taka bezrozumna pseudo-tradycyjna i anty-katolicka mania.
Jeśli Pan Bóg, w odpowiedzi na nasze błagania, ma nie odsuwać od nas swego miłosierdzia, to Go o to gorliwie i pobożnie błagajmy. Bła-gaj-my! Bo jeśli Mu zaczniemy cedzić skąpo naszą modlitwę, to się nie zdziwmy, że i On nam ucedzi skromnie swej łaski. Tyle się bowiem wody zabiera ze źródła, ile się mieści w naczyniu do źródła przyniesionym. Tym naczyniem na łaskę z Bożego źródła jest nasza dusza, a dokładniej jej pobożność, a w niej gorliwość i żarliwość.
I bądźmy poważni! Nikt nie chodził i nie chodzi do studni po wodę z łyżeczką, ani nawet z garnuszkiem, tylko z wiadrem, albo dwoma…
Więcej na Mszach Świętych w naszych kaplicach i oratoriach.
Zapraszamy serdecznie!
Błogosławionej niedzieli!
Z Panem Bogiem!
x. Włodzimierz Małota CM


