Press "Enter" to skip to content

O umartwieniu cz. 2.

Umartwienia wewnętrzne w sposób jeszcze doskonalszy wiążą się z drogą wzrostu życiowego. Tak jak duch jest doskonalszy od ciała i jak umartwienie zewnętrzne ujarzmia żądze ciała, niejako stwarza przestrzeń dla ducha, tak umartwienie wewnętrzne walczy z wadami i grzechami duszy, wzmacnia i uszlachetnia cnoty.

Podstawową zasadą tego rodzaju umartwień jest kształtowanie cnoty cierpliwości. Być może w języku świata doczesnego nie jest to tak często akcentowane, jednak już samo słowo „cierpliwość” pochodzi od słowa „cierpienie”. Kluczem jest więc tutaj wszelkie cierpliwe znoszenie przykrości czy zniewag.

Okazje do tego rodzaju umartwień stanowią dopust Boży, to Bóg czuwa nad ich natężeniem, nie pozwalając doświadczać nas ponad miarę. Patrząc na to z perspektywy rozważania Męki Pańskiej, możemy bardzo wyraźnie zaobserwować, że stanowi to piękny wymiar naśladowania samego Chrystusa, który, o czym może czasem zapominamy, cierpiał olbrzymie męki nie tylko zewnętrznie, na ciele, ale również na duszy, wzgardzony przez tych, do których w Swym nieograniczonym miłosierdziu przyszedł przez tajemnicę Wcielenia.

Ten, który był całkowicie niewinny, Ten, którego każdy czyn wyrażał miłość tak doskonałą, że właściwą jedynie Bogu, był tak okrutnie wyzywany i znieważany. Kiedy więc jakiś bliźni odpłaca nam za dobro złem czy wzgardą, nie bądźmy zaskoczeni, tą drogą szedł przed nami nikt inny jak sam Jezus Chrystus.

Umartwienie wewnętrzne umacnia nas w cnotach, szczególnie w miłości do Boga, a przez Niego do bliźnich, w tym nieprzyjaciół. Łatwo przychodzi odpłacanie dobrem za dobro, czy też umiłowania tych, którzy są dla nas życzliwi, zdecydowanie trudniej odpowiadać miłością na zło.

Trudnym byłoby opisywać przebieg takiego umartwienia, gdyż w tym oto przypadku dzieje się to niemal automatycznie, w końcu należy się zgodzić z tym, że świat doczesny jest wprost idealnym „poligonem” do tego rodzaju ćwiczeń duchowych. Często odpowiadamy na to zaproszenie do świętości odruchowym unikiem, może i niezawinioną w sensie pojęcia grzechu przewiną, a czasem nawet i samym grzechem, na przykład gniewu. Przy umartwieniu zmysłu buntuje się ciało, tutaj buntuje się skażony grzechem pierworodnym duch, może i jeszcze gwałtowniej niż ciało domagające się pokarmu, jednak to właśnie w takich trudnościach codzienności kształtuje się świętość.

Kluczowe w przygotowaniu duszy jest wspomniane już rozważanie wewnętrznych cierpień Pana Naszego Jezusa Chrystusa, a także boleści przenikających Niepokalane Serce Jego i naszej Matki, Współodkupicielki. Bez tego nie sposób wytrwać w obliczu takiej próby. Warto pamiętać także o naszej własnej niewdzięczności względem Męki Chrystusowej.

Nierzadko zdarza się również, że duszę przenikają różnego rodzaju strapienia czy oschłości, co zazwyczaj objawia się brakiem duchowych pociech w modlitwie. Jest to doskonała okazja do oddania chwały Panu Bogu, okazania Mu miłości czystej, bo bezinteresownej i bezwarunkowej. Te zsyłane przez Pana cierpienia mają w Jego oczach wielką wartość i pozwalają uczynić wielkie postępy na drodze życia duchowego, dlatego nie należy się tego stanu przesadnie lękać i obwiniać o brak tych pociech, stan ten może być wielkim błogosławieństwem.

Kolejnym rodzajem umartwienia wewnętrznego będącego darem Bożym są okresy wzmożonego kuszenia przez złego ducha. Wielu świętych miewało wielkie pokusy, podczas których doznawali cierpień, gdyż tak heroicznie walczyli oni ze wszelkim grzechem powodującym obrazę Bożego Majestatu. Podobnie jak w przypadku omówionego wyżej utrapienia, sama pokusa nie jest grzechem, wprost przeciwnie – wytrwanie stanowi akt zasługujący, dlatego nie należy zabiegać o całkowite oddalenie pokus.

Poza opisanymi umartwieniami zewnętrznymi i wewnętrznymi, istnieją także różne ćwiczenia duchowe, które pielęgnują w nas cnoty, a które przypominać mogą umartwienie. Najprostszym takim ćwiczeniem jest staranie o gorliwe wypełnianie obowiązków stanu i doskonalenie czystości tej intencji. Sprowadza się to do okazywania wierności Bogu w najdrobniejszych nawet szczegółach, zawsze przez wzgląd na miłość do Niego.

Z samych słów Pana Jezusa wiemy, że kto jest wierny w rzeczach małych, ten będzie i wierny w rzeczach wielkich, nie na odwrót. Częstym błędem bywa usilne szukanie aktów heroicznych, naśladujących wielkich świętych, przy jednoczesnym zaniedbywaniu spraw podstawowych. Paradoksalnie, to te zdałoby się drobiazgi bywają trudniejsze od wielogodzinnych modlitw czy wyniszczających postów. Równie ważne jest zabieganie o czystość intencji z jaką wykonujemy dane czynności. Najprostszym przykładem jest wykonywanie pracy, na przykład zawodowej. Intencją mniej szlachetną jest wykonywanie jej jako przykrego obowiązku, intencją doskonalszą czynienie jej na chwałę Bożą.

Kolejnym rodzajem ćwiczenia duchowego jest rzecz bardzo obecnie zaniedbywana, a tak wielce potrzebna, czyli tzw. życie wspólnotowe. Pustelnicy pierwszych wieków chrześcijaństwa oddawali się heroicznym praktykom pokutnym i modlitewnym, jednak podczas organizacji życia zakonnego odkryto, że wielkim wyzwaniem jest samo życie wspólnotowe, w którym każdy członek wspólnoty musi wyzbyć się swego indywidualizmu i współpracować z braćmi, znosząc ich ludzkie niedoskonałości i różnice w temperamentach. Zapewne każdy z nas zauważa, że wbrew pozorom jest to bardzo trudne i wymaga wielkiego zaparcia siebie, tym bardziej w czasach, w których panuje wprost kult indywidualności, dążenia do samowystarczalności czy niezależności. Rozbija to bardzo więzy międzyludzkie, atomizuje społeczeństwo, czasami nawet niszczy rodziny.

Przedstawione krótko „ćwiczenia duchowe” pokazują nam, że droga do świętości wiedzie przez codzienność i zazwyczaj trwa latami. Okres Wielkiego Postu jest czasem wielkiej łaski. Pożytecznym jest nie tylko stosować umartwienia zewnętrzne, pomnażać łaski płynące ze znoszenia umartwień wewnętrznych, ale także stosować ćwiczenia duchowe w codziennym życiu.

Na zakończenie naszych rozważań zachęcamy do regularnej lektury duchowej. Szczególnie polecamy dzieła „O naśladowaniu Chrystusa” autorstwa Tomasza a Kempis, „Walkę duchową” Wawrzyńca Scupoliego oraz niezwykle obszerne dzieło ojca Garrigou-Lagrange OP zatytułowane „Trzy okresy życia wewnętrznego”, w których Czytelnik otrzyma wiele praktycznych wskazówek dotyczących życia duchowego, w tym także podejmowania umartwień.

Autor: Robert Nelke

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.